|
sobota, 24 maja 2008
Jan Chryzostom Pasek
Nie mogę się oprzeć by nie przypomnieć osoby Jana Chryzostoma Paska. Czasem warto się obejrzeć w przeszłość, przypomnieć ludzi, którzy przecież żyli. Większość osób patrząc na jakieś nazwiska w książkach historycznych postrzegają je niejako abstrakcyjnie lub jak zwykłe słowa zapisane i mimo wszystko niewiele znaczące, jednak tak nie jest, przeszłość jest żywa w sercach tych, którzy jej na to pozwalają. Ja pozwalam i nie zapominam o ludziach, których choć dziś nie ma, wiem że byli z całą swoją fizycznością. Jan Chryzostom Pasek urodził się w okolicy Rawy Mazowieckiej,w rodzinie szlacheckiej herbu Doliwa, miał niezwykle barwne życie, wiele dróg przemierzył by osiąść na ziemi świętokrzyskiej, stało się to za sprawą małżeństwa. Swatano Paska z dwiema kobietami Śladkowską i Radoszowską, a on wybrał tę trzecią Annę z Remiszowskich Łącką wdowę z sześciorgiem dzieci mając nadzieję, że doczeka się z nią jeszcze syna. Ślub odbył się w roku pańskim 1667, w kościele w Mieronicach. Zanim Pasek stał się ziemianinem, pamiętac trzeba że był żołnierzem, człowiekiem walecznym co brał udział w wojnach z Moskalami i Szwedami,ta natura obok ziemiańskiej objawiała się u niego. Jan Chryzostom Pasek tak pisał w swych Pamiętnikach "Rok Pański 1674 zacząłem - daj Boże szczęście - w Skrzypiowie." Tam bowiem zamieszkali po ślubie, następnie przenieśli się do Olszówki gdzie ponad 11 lat utrzymywali się z dzierżawy wsi. Ten zaprawiony wojak miał dobrą rękę do obłaskawiania zwierzyny, brano go za czarodzieja któremu ptaki pozwalały się głaskać i który zyskał przyjaźń wydry nazwanej przez niego Robakiem. Było to zwierzątko niezwykle wdzięczne i wierne, nawet sam król Jan III Sobieski, który lubował się w egzotycznych zwierzetach zainteresował się Robakiem do tego stopnia że zażyczył jej sobie od Paska, ponieważ królowi nie można było odmówić, musiał Pasek z ciężkim sercem oddać swojego przyjaciela, nie mógł nawet patrzeć jak zwierzątko miotało się i piszczało w klatce zabieranej dla króla, wszystko to stało się to na zgubę Robaka, którego w szybkim czasie zabito pomyłkowo nie wiedząc ze to królewska własność. Uczynił to żołnierz królewski, który następnie oddał zwierzątko Żydowi do oprawienia. Obaj potem trafili do więziennej wieży. Pasek nie był oczywiście człowiekiem bez skazy, był jak najbardziej ludzki, procesował się o wieś, o krowę poddanego, a innemu kazał zjeść zająca na surowo, najechał dwór Chodeckiego. Został uznany Pasek za banitę mimo to zmarł w kraju w 1701 r., nie wiadomo jednak gdzie jest miejsce jego wiecznego spoczynku. Jego Pamiętniki godne są polecenia i przeczytania, mimo wielu nieścisłości. Melchior Wańkowicz określił go reporterem ówczesnych czasów, każdy wiek miał takiego sprawozdawcę w różnych dziedzinach. Norblin był, bowiem takim samym reporterem czasów stanisławowskich tyle ze nie za pomocą słowa pisanego, ale za pomocą rysunków, grafik, obrazów, ale to już inna historia. Fragment Pamiętników tutaj
poniedziałek, 31 marca 2008
nastaje nowe
Zabrzmi to górnolotnie, ale kocham poezję, stare fotografie i te które dopiero się rodzą, malarstwo to prawdziwa strawa dla mojego ducha, ale i ciała, które się żywi duchem by przetwać, a ponieważ nie mogę tych wszystkich poetów, płócien i bibelotów zamknąć w swojej szafie, postanowiłam tę szafę stworzyć sobie tutaj i często do niej zaglądać. Bardzo lubię wiersz Nigdy las nie był tak szczęśliwy jak teraz... autorstwa Karin Boye (1900-1941). Karin popełniła samobójstwo 23 kwietnia 1941 roku. Została znaleziona na skale, z której widok rozciągał się na północ od Alingsas. Nigdy las nie był tak szczęśliwy jak teraz...
Nigdy las nie był tak szczęśliwy jak teraz w słońcu i deszczu,
|
|